
Nie tylko muskuły – białko
- 23.05.2025
Białko to nie tylko budulec mięśni, ale też kluczowy składnik dla odporności, hormonów i enzymów. W erze “high protein” warto wiedzieć, ile białka naprawdę potrzebujemy, co kryje się za marketingiem i jak wybierać produkty mądrze. Sprawdź, czy naprawdę potrzebujesz więcej białka – i jak nie dać się nabrać na etykiety.
Marta Buczkowska
Dietetyczka, edukatorka żywieniowa
Białko zdecydowanej większości z nas kojarzy się z budowaniem mięśni – ale czy to jedyna jego funkcja? Absolutnie nie. Białko niezbędne jest do prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego czy hormonalnego – w końcu nasze enzymy i hormony to nic innego, jak właśnie białka!
Ile białka powinniśmy jeść?
Polskie wytyczne mówią, że średnie dzienne spożycie dla białka powinno wynosić około 1g/kg masy ciała – jeśli trenujesz, jesteś w ciąży czy karmisz piersią, to te wartości mogą być większe (badania na sportowcach sugerują, że spożycie około 1.6g białka/kg masy ciała może być bardziej optymalne). Badania naukowe ustalają też górny sugerowany limit na spożycie białka, który wynosi około 2g/kg masy ciała. Jedzenie większej ilości białka nie wpływa na tempo syntezy mięśni, a może prowadzić do uszkodzenia nerek!
Dlaczego wszystko, co widzę w sklepie jest białkowe lub high protein?
Popularność produktów białkowych i wysokobiałkowych nieustannie rośnie, a badania z 2024 roku pokazują, że produkty ‘high protein’ stanowią już ponad 18% sprzedaży kategorii takich jak napoje i desery mleczne! Dane te sugerują, że w Polsce trend wzrastającej świadomości żywieniowej i zwracania większej uwagi na to, co ląduje w naszym koszyku ma się dobrze (co nas cieszy!).
Jednak warto zaznaczyć, że produkty białkowe czy wysokobiałkowe nie zawsze są zdrowsze, a duża część z nas wcale nie potrzebuje spożywać tyle białka, ile nam się wydaje.
Czy oznaczenia „produkt białkowy” i „wysokobiałkowy” są regulowane prawnie?
Na szczęście tak! Obydwa terminy są uregulowane prawnie przez EFSA (European Food Safety Authority) w następujący sposób:
- Określenia „produkt białkowy”, „źródło białka” i tym podobne mogą być używane tylko w przypadku produktów, w których 12% lub więcej wartości energetycznej pochodzi z białka.
- Określenia „wysokobiałkowy”, „high protein” itd. mogą być używane w stosunku do produktów, w których minimum 20% wartości energetycznej pochodzi z białka.
Jak to policzyć?
1g białka zawiera 4 kalorie (kcal), a więc na przykład – żeby produkt o wartości kalorycznej równej 100 kcal został nazwany wysokobiałkowym, musi zawierać minimum 5g białka!
Sprawdzone tipy – jak rozsądnie planować spożycie białka?
- Postaraj się włączyć do swojej diety białka pochodzenia roślinnego, jak fasola, tofu, orzechy, soczewica, mleko i jogurt sojowy! Są one świetnym źródłem błonnika, antyoksydantów, witamin i minerałów.
- Producenci często wykorzystują wysokobiałkowy trend, lekko zmieniając etykietę, podwyższając cenę i nazywając coś, co naturalnie jest doskonałym źródłem białka – „wysokobiałkowym” (patrz: „kremy orzechowe” z dodatkiem cukru/słodzików z podobną zawartością białka co masło orzechowe 100% orzechów).
- Batony, ciastka, budynie i inne wafelki wysokoproteinowe to nadal słodycze i nie powinny stanowić podstawy naszej diety. Mogą się one znaleźć w naszym jadłospisie, ale raczej w 20% tych mniej odżywczych produktów, niż w 80% odżywczej, mało przetworzonej diety.
- Skyr, batony czy odżywka białkowa to nie jedyne dobre źródła białka! Częste sięganie po te same produkty może skutkować tym, że nasza dieta stanie się uboga, a w pesymistycznym scenariuszu – nawet niedoborowa. To urozmaicona dieta powinna być kluczem!
